Wiktor Mrok
debiutuje bezkompromisowo, bezwzględnie i mocno, nie stosując parasola
ochronnego wobec obnażonej prawdy na temat metod i powiązań służb specjalnych
ze światem politycznych wpływów i biznesowych zysków. „Czerwony Parasol”
paraliżuje faktami, które ilustrują rzeczywisty świat, kulisy bezprawnych
działań w imię prawa walki o wpływy. Techniki pracy wywiadów, które przedstawia
autor, elektryzują jeżąc włos na głowie, w której nie mieści się wyobrażenie o
tym, że to wszystko działo się naprawdę. Wiktor Mrok swoją książkę oparł na
wiedzy zawartej w tajnych aktach służb specjalnych. Książka oparta na faktach
uderza w czytelnika siłą rażenia drastycznych metod pracy służb dla których cel
uświęca środki, a zdobycie wiedzy nie wyklucza sięgnięcia po największe działa.
Autor dobitnie i umiejętnie przedstawia globalną, międzykontynentalną walkę
oraz sieć powiązań, która w obecnym świecie jest na porządku dziennym. Z jednej
strony fakty i wydarzenia zatrważają nasze postrzeganie tych światów, jednak z
drugiej środki wykorzystywane w walce są metodą na uzyskanie przez wywiady
określonej wiedzy. Wiktor Mrok przedstawia sprawy mocne w sposób lekki jak na
ciężar gatunku. Thriller wciąga nas dynamiką wydarzeń, które nie pozwolą się
nam nudzić, konkurowanie służb specjalnych różnych narodów powoduje, że tempo
akcji nie ustaje, lecz pcha nas do poznawania tej historii na jednym tchu.
Kolorytu książce dodaje fakt, iż jest ona napisana w oparciu o prawdziwe
wydarzenia, to na pewno podkręca emocje powodując, że w naszym umyśle zaczynają
kłębić się pytania. Czytelnik zastanawia się czy doświadczony tym co przeżyła
Tatiana – główna bohaterka, byłby w stanie przetrwać taką próbę i nie poddać
się takiej sile rażenia. Młoda gimnastyczka w jednej chwili przeżywa dramat,
traci wszystko i wszystkich. Jednak sportowy hart ducha, siła i determinacja
pozwalają jej mocno stanąć na ziemi i stawić czoła nowym okolicznościom. Warto
sięgnąć po tą książkę nie tylko dlatego by poznać historię, która rozgrywała
się na naszym globie, ale również po to by zadać sobie pytanie – a co jeśli to
mnie spotka to samo? Czy jestem na tyle silny/silna by móc sprostać walce,
gdzie sumienie nie istnieje, a dla interesów spec-służb nie istnieje słowo
niemożliwe. Debiut Wiktora Mroka to strzał w dziesiątkę, to mocne uderzenie,
lecz jakże ważne. Ważne by uzmysłowić nam, że gdzieś tam na naszym globie
dzieją się rzeczy niesłychane, niewyobrażalne. Pytanie – czy na pewno gdzieś
tam, czy nie znacznie bliżej nas?! Zapewne imię i nazwisko autora książki to
pseudonim, taka maska, chroniąca jego prywatność bowiem uwypukla on metody
działania grupy prominentnych, byłych działaczy KGB ukrywających się pod nazwą
„Czerwony Parasol”. Autor wykazał się talentem budowania fabuły, dawkowania
emocji, tworzenia napięcia oraz pewnego rodzaju tajemniczości, a to wszystko
dawkuje nam w odpowiednim tempie. Mimo wielowątkowości akcji, wielu obszarów
działania służb, Pan Wiktor umiejętnie prowadził nas po mapie świata wywiadu
spec-służb. Polecam tę książkę każdemu z nas bowiem zawiera ona to wszystko co
składa się na historię wartą poznania, historię prawdziwą, która w naszym
codziennym życiu może wydawać się nie prawdziwa, lecz realnie na nią patrząc
uświadamiamy sobie, że gdzieś tam znacznie wyżej toczy się walka, w której brak
wszelkich reguł i norm. Wiktor Mrok doskonale przedstawia nam świat służb
specjalnych, który dla nas może być odległy. Jednak dzięki lekturze „Czerwonego
Parasola” przybliżamy się do jego granic, w którym wszelkie granice
człowieczeństwa zanikają bowiem człowiek nie jest podmiotem tamtego porządku
świata, lecz jedynie przedmiotem niejako narzędziem służącym do realizacji
działań i celów wyznaczonych przez agentów organizacji. Książka już na samym
wstępie powoduje przypływ adrenaliny, a każda jej strona przyspiesza tętno i
podwyższa ciśnienie krwi. „Czerwony Parasol” to doskonały debiut Wiktora Mroka.
Dlatego tym bardziej cieszy fakt, że już 7 czerwca nakładem Wydawnictwa Initium
pojawi się druga książka autora zatytułowana „Mała Baletnica”. Czyt-NIK cieszy
się podwójnie bowiem mam przyjemność współpatronować tej książce, której
nazwisko autora gwarantuje powieść na wysokim poziomie.
wtorek, 29 maja 2018
niedziela, 27 maja 2018
Siła Książki na Narodowym vol. 3
Niedziela
przywitała mnie energią do kolejnych eksploracji na Narodowym w poszukiwaniu
znanych i kochanych pisarek i pisarzy. A proszę mi wierzyć to co wyczytałem w
programie warszawskich targów książki na niedziele to istny kosmos – mega odlot
emocji i niezapomnianych wrażeń spod znaku dobrej książki i wyjątkowych jej
twórców.
Na dzień dobry miałem przyjemność spotkania o którym marzyłem od pierwszych stron „Motylka” – debiutanckiej powieści kryminalnej Katarzyny Puzyńskiej. Móc usiąść obok Pani Katarzyny i chwilę porozmawiać o wyjątkowości i klimacie Jej powieści to dla mnie ogromne przeżycie. Napisałem „chwilę porozmawiać” nie dlatego, że rozmowa się nie kleiła… o co to to nie – Pani Katarzyna jest bardzo życzliwa i otwarta wobec swoich miłośników. Napisałem tak dlatego, że kolejka do Autorki była przeogromna jak ogromna jest moja sympatia do twórczości Pani Katarzyny. A wiadomo każdy z nas chce wymienić kilka zdań z Autorką dziewięciu powieści kryminalnych z serii o Lipowie. A już 19 czerwca do księgarń trafi kolejna książka Autorki - "Policjanci. Ulica".
Kolejnym ważnym dla mnie spotkaniem na bogatej mapie niedzielnych targów była rozmowa z Tomaszem Sekielskim, który nie tylko w swoim wydawnictwie Od Deski Do Deski wydaje wiele ambitnych książek, lecz również jest znanym i cenionym dziennikarzem. Obecnie Pan Tomasz pracuje nad ważnym projektem związanym ze zbiórką pieniędzy na film o pedofilii w polskim kościele. Panie Tomaszu ogromnie Panu kibicuje. Dziękuję za rozmowę i życzliwość. Do zobaczenia podczas premiery filmu, bo nie tylko ja i Pan wiemy, że ten film powstanie.
Ważnym i miłym akcentem podczas tegorocznych targów było poznanie sympatycznego blogera Piotra Marciniaka, który o kryminalnym świecie wie baaaardzo dużo i dzieli się tą wiedzą na swoim blogu Kryminalny Świat. Przyznam, że warto należeć do tego świata, gdyż znajdziecie w nim wiele krwawych perełek. Wspólna fotka z Piotrkiem i Kasią Sosnowicz z SieCzyta musiała być.
Bardzo ciepło i miło wspominam spotkanie z sympatyczną i uroczą oraz najbardziej uzależniającą Autorką thrillerów psychologicznych w Polsce. Niezmiernie cieszę się ze spotkania i ciekawej rozmowy z Magdą Stachulą, która powiedziała, że morduje do 15:00. Natomiast już 20 czerwca pojawi się Trzecia Idealna powieść Autorki zatytułowana „W Pułapce”. Na stronie Wydawnictwa Znak książka dostępna będzie od 11 czerwca.
Ogromnie rozentuzjazmowany po spotkaniu z Panią Magdą ustawiłem się do kolejki na spotkanie z Markiem Niedźwiedzkim. I tu czar prysł!!! Jeśli o mnie chodzi, to myślałem, że człowiek pracujący w radiu, którego domeną jest rozmowa, będzie bardziej towarzyski i kontaktowy. Po spotkaniu z Panem Markiem odniosłem wrażenie, jakby tego spotkania nie było a raczej zaistniał monolog mój z sobowtórem. Dlatego warto ze strony wydawnictwa zadać sobie pytanie, czy jest sens organizować spotkanie z osobą, która nie ma ochoty choćby słowem odezwać się do przybyłych fanów. Czuje żal jaki może czuć zignorowany człowiek. Hmm a może to ja nie byłem odpowiednim rozmówcą dla Pana Marka. Panie Marku chciałem tak wiele opowiedzieć o moim szacunku wobec Pana działalności – jednak zaprzestałem tylko na tym, że książkę „Nie Wierzę W Życie Pozaradiowe” pochłonąłem w kilka godzin. Chciałem powiedzieć również o tym, że inspirowany Pana listą przebojów, od 1994 roku, również tworzę swoją własną. Jednak zauważalny brak zainteresowania z Pana strony zgasił mój zapał skutecznie. Z Pana książek wiem, że przyznaje się do ograniczania relacji międzyludzkich – więc po co organizować spotkania autorskie. Przecież książki może Pan podpisać w domowym zaciszu a następnie przeznaczyć do sprzedaży. Dzięki temu będziemy szanować swój własny czas – Pan nie będzie musiał wychodzić do ludzi, a ludzie nie będą tracić czasu w kolejkach.
Z uczuciem irytacji zmierzałem na kolejne spotkanie. Moje samopoczucie bardzo pozytywnie nastroił Pan Ryszard Ćwirlej, który serdeczną rozmową oraz otwartością na swojego czytelnika pokazuje, że nie tylko jest świetnym twórczą kryminałów, lecz również wyjątkowym człowiekiem. Panie Ryszardzie – dziękuję i gratuluję „rozbicia banku” podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław 2018. Nagroda Wielkiego Kalibru i Nagroda Czytelników Wielkiego Kalibru trafiła w odpowiednie ręce.
Niezmiernie cieszę się ze spotkań, które zorganizowało Wydawnictwo Czwarta Strona. Z każdej strony działo się wiele pozytywnego. Na początek spotkałem Michała Larka. Pan Michał nie tylko bada techniki przyciągania uwagi odbiorcy, lecz również umiejętnie przyciąga swoich czytelników otwartością na rozmowę. Podczas spotkania Pan Michał na tyle przykuł moją uwagę, że już w pociągu w drodze powrotnej sięgnąłem po „Furię”, pierwszą z trzech części trylogii DEKADA. I dodam więcej Autor na tyle przyciągnął mnie do swojej twórczości, że bez wahania zamówiłem sobie drugą część „Na Tropie” której premiera już 6 czerwca.
Przemysław Borkowski również bardzo zaabsorbował mnie swoją osobą. Cieszę się z tego spotkania – od dziś jestem zakładnikiem Pana twórczości. Rozmowa z Panem pozostanie w mej pamięci, a wspomnienia tych chwil wywołują uśmiech na mej twarzy. Dziękuję.
Również ważnym i cennym przeżyciem jest spotkanie z Panią Małgorzatą Rogalą. Dziękuję bardzo za życzliwość, życząc nadal tak świetnych książek i wielu sukcesów.
Podczas niedzielnego maratonu miałem również możliwość spotkać się z Martą Guzowską. Dziękuję za wspólne zdjęcie oraz autograf na wyjątkowej powieści „Ślepy Archeolog”.
Powoli moja droga na tegorocznych targach książki zmierzała ku wyjściu. Nie ukrywam, że dopadł mnie smutek wywołany uczuciem dochodzącego końca tego święta. Jednak skutecznie przygnębienie przegonił Alek Rogoziński, który spotkany na szlaku między książkami rozbawił mnie swoim pozytywnym nastawieniem. Oczywiście wspólna fotka na uwiecznienie tej wyjątkowej chwili musiała być. A jak!
O tak to były cudowne chwile – przez cztery dni od czwartku do niedzieli na Narodowym rządzili miłośnicy książek. Cieszę się, że mogłem być jednym z 83 500 osób, które w tym roku dzielnie przedzierały się między stoiskami z książkami. Na zakończenie dodam tylko, że było mi niezmiernie miło móc uczestniczyć w tej wyjątkowej uczcie i poznać wielu znanych i lubianych, a także spotkać się z kilkoma zaprzyjaźnionymi blogerkami i blogerami.
Na dzień dobry miałem przyjemność spotkania o którym marzyłem od pierwszych stron „Motylka” – debiutanckiej powieści kryminalnej Katarzyny Puzyńskiej. Móc usiąść obok Pani Katarzyny i chwilę porozmawiać o wyjątkowości i klimacie Jej powieści to dla mnie ogromne przeżycie. Napisałem „chwilę porozmawiać” nie dlatego, że rozmowa się nie kleiła… o co to to nie – Pani Katarzyna jest bardzo życzliwa i otwarta wobec swoich miłośników. Napisałem tak dlatego, że kolejka do Autorki była przeogromna jak ogromna jest moja sympatia do twórczości Pani Katarzyny. A wiadomo każdy z nas chce wymienić kilka zdań z Autorką dziewięciu powieści kryminalnych z serii o Lipowie. A już 19 czerwca do księgarń trafi kolejna książka Autorki - "Policjanci. Ulica".
Kolejnym ważnym dla mnie spotkaniem na bogatej mapie niedzielnych targów była rozmowa z Tomaszem Sekielskim, który nie tylko w swoim wydawnictwie Od Deski Do Deski wydaje wiele ambitnych książek, lecz również jest znanym i cenionym dziennikarzem. Obecnie Pan Tomasz pracuje nad ważnym projektem związanym ze zbiórką pieniędzy na film o pedofilii w polskim kościele. Panie Tomaszu ogromnie Panu kibicuje. Dziękuję za rozmowę i życzliwość. Do zobaczenia podczas premiery filmu, bo nie tylko ja i Pan wiemy, że ten film powstanie.
Ważnym i miłym akcentem podczas tegorocznych targów było poznanie sympatycznego blogera Piotra Marciniaka, który o kryminalnym świecie wie baaaardzo dużo i dzieli się tą wiedzą na swoim blogu Kryminalny Świat. Przyznam, że warto należeć do tego świata, gdyż znajdziecie w nim wiele krwawych perełek. Wspólna fotka z Piotrkiem i Kasią Sosnowicz z SieCzyta musiała być.
Bardzo ciepło i miło wspominam spotkanie z sympatyczną i uroczą oraz najbardziej uzależniającą Autorką thrillerów psychologicznych w Polsce. Niezmiernie cieszę się ze spotkania i ciekawej rozmowy z Magdą Stachulą, która powiedziała, że morduje do 15:00. Natomiast już 20 czerwca pojawi się Trzecia Idealna powieść Autorki zatytułowana „W Pułapce”. Na stronie Wydawnictwa Znak książka dostępna będzie od 11 czerwca.
Ogromnie rozentuzjazmowany po spotkaniu z Panią Magdą ustawiłem się do kolejki na spotkanie z Markiem Niedźwiedzkim. I tu czar prysł!!! Jeśli o mnie chodzi, to myślałem, że człowiek pracujący w radiu, którego domeną jest rozmowa, będzie bardziej towarzyski i kontaktowy. Po spotkaniu z Panem Markiem odniosłem wrażenie, jakby tego spotkania nie było a raczej zaistniał monolog mój z sobowtórem. Dlatego warto ze strony wydawnictwa zadać sobie pytanie, czy jest sens organizować spotkanie z osobą, która nie ma ochoty choćby słowem odezwać się do przybyłych fanów. Czuje żal jaki może czuć zignorowany człowiek. Hmm a może to ja nie byłem odpowiednim rozmówcą dla Pana Marka. Panie Marku chciałem tak wiele opowiedzieć o moim szacunku wobec Pana działalności – jednak zaprzestałem tylko na tym, że książkę „Nie Wierzę W Życie Pozaradiowe” pochłonąłem w kilka godzin. Chciałem powiedzieć również o tym, że inspirowany Pana listą przebojów, od 1994 roku, również tworzę swoją własną. Jednak zauważalny brak zainteresowania z Pana strony zgasił mój zapał skutecznie. Z Pana książek wiem, że przyznaje się do ograniczania relacji międzyludzkich – więc po co organizować spotkania autorskie. Przecież książki może Pan podpisać w domowym zaciszu a następnie przeznaczyć do sprzedaży. Dzięki temu będziemy szanować swój własny czas – Pan nie będzie musiał wychodzić do ludzi, a ludzie nie będą tracić czasu w kolejkach.
Z uczuciem irytacji zmierzałem na kolejne spotkanie. Moje samopoczucie bardzo pozytywnie nastroił Pan Ryszard Ćwirlej, który serdeczną rozmową oraz otwartością na swojego czytelnika pokazuje, że nie tylko jest świetnym twórczą kryminałów, lecz również wyjątkowym człowiekiem. Panie Ryszardzie – dziękuję i gratuluję „rozbicia banku” podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław 2018. Nagroda Wielkiego Kalibru i Nagroda Czytelników Wielkiego Kalibru trafiła w odpowiednie ręce.
Niezmiernie cieszę się ze spotkań, które zorganizowało Wydawnictwo Czwarta Strona. Z każdej strony działo się wiele pozytywnego. Na początek spotkałem Michała Larka. Pan Michał nie tylko bada techniki przyciągania uwagi odbiorcy, lecz również umiejętnie przyciąga swoich czytelników otwartością na rozmowę. Podczas spotkania Pan Michał na tyle przykuł moją uwagę, że już w pociągu w drodze powrotnej sięgnąłem po „Furię”, pierwszą z trzech części trylogii DEKADA. I dodam więcej Autor na tyle przyciągnął mnie do swojej twórczości, że bez wahania zamówiłem sobie drugą część „Na Tropie” której premiera już 6 czerwca.
Przemysław Borkowski również bardzo zaabsorbował mnie swoją osobą. Cieszę się z tego spotkania – od dziś jestem zakładnikiem Pana twórczości. Rozmowa z Panem pozostanie w mej pamięci, a wspomnienia tych chwil wywołują uśmiech na mej twarzy. Dziękuję.
Również ważnym i cennym przeżyciem jest spotkanie z Panią Małgorzatą Rogalą. Dziękuję bardzo za życzliwość, życząc nadal tak świetnych książek i wielu sukcesów.
Podczas niedzielnego maratonu miałem również możliwość spotkać się z Martą Guzowską. Dziękuję za wspólne zdjęcie oraz autograf na wyjątkowej powieści „Ślepy Archeolog”.
Powoli moja droga na tegorocznych targach książki zmierzała ku wyjściu. Nie ukrywam, że dopadł mnie smutek wywołany uczuciem dochodzącego końca tego święta. Jednak skutecznie przygnębienie przegonił Alek Rogoziński, który spotkany na szlaku między książkami rozbawił mnie swoim pozytywnym nastawieniem. Oczywiście wspólna fotka na uwiecznienie tej wyjątkowej chwili musiała być. A jak!
O tak to były cudowne chwile – przez cztery dni od czwartku do niedzieli na Narodowym rządzili miłośnicy książek. Cieszę się, że mogłem być jednym z 83 500 osób, które w tym roku dzielnie przedzierały się między stoiskami z książkami. Na zakończenie dodam tylko, że było mi niezmiernie miło móc uczestniczyć w tej wyjątkowej uczcie i poznać wielu znanych i lubianych, a także spotkać się z kilkoma zaprzyjaźnionymi blogerkami i blogerami.
piątek, 25 maja 2018
Siła Książki na Narodowym vol. 2
Jeszcze nie
opadły emocje po czwartkowo – piątkowych przeżyciach na warszawskich targach
książki, a już w sobotę z samego rana w moim sercu gotowało się, ba wręcz
wrzało od nadmiaru adrenaliny.
Pierwsze mocne uderzenie niezapomnianych wrażeń
nastąpiło, gdy zmierzałem do strefy kryminału na panel „Kryminalna mapa Polski”.
Wówczas jedno z największych marzeń spełniło się – na własne oczy, na żywo
spotkałem Roberta Małeckiego – mistrza polskiego kryminału. Jak pisałem w
recenzji „Koszmary Zasną Ostatnie” moim marzeniem było uściśnięcie dłoni
Roberta i przywitanie się w te słowy „Witaj Mistrzu”. Jednak pod wpływem wrażeń
człowiek zapomina języka w gębie i zapomniałem o Bożym Świecie. Ale rozmowa
toczyła się świetnie – otwartość Roberta na czytelnika jest równie ogromna jak
pisarski talent Autora. Mógłbym wiele opowiadać o tym niezwykłym dla mnie
przeżyciu. Robert – masz mega radiowy głos. Może kolejną swoją książkę nam
przeczytasz. Zatem z pozytywnym kryminalnym nastawienie mogłem obserwować to co
działo się podczas wspomnianego panelu. O kryminalnej mapie Polski pod przewodnictwem
Rafała Bielskiego - redaktora naczelnego POCISKU dyskutowali: Leszek Herman, Bartosz
Szczygielski, Mateusz Lemberg, Jacek Ostrowski i Robert Małecki. Mogliśmy
dowiedzieć się między innymi w jaki sposób kryminał może wypromować miasta a
miasto może wykreować fabułę kryminału. W sobotę miałem również okazję poznać osobiście
Bartosza Szczygielskiego. Powiem szczerze, że razem z dziewczyną marzymy „BYŚ”
jak najszybciej podzielił się z nami trzecią częścią niezwykłej trylogii. Bardzo
cenie sobie również możliwość osobistego poznania z Panem Jackiem Ostrowskim.
Niestety nie zdążyłem na spotkanie autorskie czego bardzo żałuję i z głębi serca
przepraszam.
Następnym ważnym dla mnie akcentem sobotnich targów było spotkanie
przy kawie z Krzysztofem Pyzią, który na Czyt-NIKu jest od samego początku, wręcz
powiedziałbym od pierwszych godzin jego istnienia. Na to spotkanie czekałem od dawien dawna, ponieważ zależało mi na poznaniu Autora, który jak mało kto potrafi stworzyć wyjątkowy klimat w rozmowach, które mamy przyjemność przeczytać w kilku już książkach, wywiadach-rzekach. Wiem co mówię - a jeśli chcecie tak jak ja poczuć ten klimat sięgnijcie po wywiady z Wojciechem Pokorą, Kabaretem Noe-Nówka, Kajetanem Kajetanowiczem jak i również dwuczęściowej męskiej rozmowie z Jerzym Dziewulskim. Polecam.
Wielką moc miało również dla
mnie spotkanie z Katarzyną Nosowską. Pierwszy raz miałem przyjemność spotkania
pod katowickim spodkiem podczas „Inwazji Mocy”. Drugie odbyło się nie tak dawno
– w katowickim kino Rialto podczas koncertu promującego płytę „Błysk”. Trzecie
spotkanie miało miejsce przy okazji premiery pierwszej książki autorstwa Pani Katarzyny
„A ja żem jej powiedziała”.
Szybciutko z jednej kolejki przemieściłem się do kolejnej
również ogromnej. Sznurek ludzi ustawił się do drugiej Pani Katarzyny –
Katarzyny Bondy. Chętnych po autograf na świeżutkim, pachnącym jeszcze farbą drukarską
„Czerwonym Pająku”, było mnóstwo. Można powiedzieć, tworzyliśmy jedną wspólną sieć
miłośników twórczości królowej kryminału. Pani Katarzyno dziękuję za miłe słowa,
które są dla mnie ważne, są jak akumulator, który doładowuje mnie do dalszego
rozwoju Czyt-NIKa. Słowa uznania z Pani ust to dla mnie zaszczyt. Dziękuję z
całego serca za osobistą dedykację. Również cenne było dla mnie przeżycie
spotkania z Magdaleną Ludwiczak, której słowa uznania, spowodowały, że unosiłem
się dwa metry nad ziemią. Na mojej mapie spotkań podczas warszawskich targów książki
to właśnie spotkanie z pisarską z Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro, było
jednym z najważniejszych podczas trwającej cztery dni imprezy. Miło było poznać
i porozmawiać z Autorką, której twórczość wnosi wiele radości i optymizmu w
każdy nasz dzień. Super!!! Cieszę się również, że zawitałem na stoisko
Wydawnictwa, której dzielnie dowodzi Pani Agnieszka Kazała również ze względu
na poznanie Pani Miry Białkowskiej. To właśnie w ten dzień podczas targów Pani
Mira obchodziła święto premiery najnowszej książki „O Co Ci Chodzi?”, której
Czyt-NIK ma przyjemność współpatronować. Powiem Wam szczerze, że przy tym stoisku
działo się wiele, dzięki czemu miałem przyjemność poznać Panią Elżbietę Stępień
oraz Panią Aleksandrę Berkowską.
Warto było zawitać do wyjątkowego miejsca, gdzie
gościło nas Wydawnictwo Videograf. Zapytacie dlaczego? Odpowiedź jest prosta –
działo się tam wiele interesujących i ciekawych literackich atrakcji. Miłośnicy
genialnych thrillerów spod pióra Przemysława Piotrowskiego mieli niebywałą możliwość
spotkania, porozmawiania i autografu otrzymania. Natomiast zwolennicy powieści inspirowanych
prawdziwymi wydarzeniami, którzy tak jak ja zakochali się w twórczości Joanny
Jax chętnie i licznie przybyli na spotkanie z Autorką. Dla mnie osobiście
poznanie i rozmowa z tą dwójką świetnych literatów ma dodatkowy wydźwięk,
ponieważ mam ogromną przyjemność móc współpatronować książkom Ich autorstwa.
Na
zakończenie emocjonującego dnia udało mi się już po spotkaniu dotrzeć do Maxa
Czornyja, by móc się przywitać i poznać osobiście.
Oj działo się w ten dzień działo, być może w tym tłumie kogoś z Was się nie dojrzało. A jeśli komuś nie pomachałem to przepraszam nie dojrzałem 😊
poniedziałek, 21 maja 2018
Siła Książki na Narodowym vol. 1
Od czwartku do niedzieli huczało na Narodowym kanonadą
książkowych maniaków. W czwartek jeszcze spokojnie wystawcy dopatrywali kupujących,
kupujący doglądali co na półkach piszczy. Czyt-NIK również ze spokojem rozglądał
się nad usytuowaniem ulubionych pozycji literackich. A było tego całe mnóstwo wszak
narodowy jest ogromny tak jak wielka jest miłość czytelnika do książek. A
książki rządziły niepodzielnie przez cały weekend. W piątek temperatura
zaczynała wzrastać wprost proporcjonalnie do napływających książkoholików.
Grono miłośników literatury wszelakiej napierało coraz to bardziej i bardziej.
To był również dla mnie WIELKI dzień, rzec można Wielki Piątek – po dziesięciomiesięcznej wirtualnej znajomości – nastał ten dzień spotkanie oko w oko z przecudowną, przesympatyczną, przezabawną Kasią Sosnowicz z SieCzyta oraz Kasi przyjaciółką Angeliką. Cóż to było za spotkanie.
Kolejnym emocjonującym i ważnym dla mnie przeżyciem było spotkanie z Agnieszką Kazałą, szefową Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro, które wydaje wiele świetnych książek.
To co działo się w piątkowe popołudnie przerosło Czyt-NIKowe wyobrażenie o tym co mogłoby wydarzyć się w piątkowe popołudnie. Anna Sekielska to kobieta orkiestra. Takim entuzjazmem, zapałem i werwą do życia i działania mogłaby zarazić każdego z nas. Podziwiam i dziękuję za trzy książki – teraz to już mam wszystkie części fenomenalnej serii Na/Faktach. Część już przeczytałem, a następne również wchłonę Od Deski Do Deski. Miło było również poznać Panią Gabrielę Jatkowską, kłaniam się i ślę pozdrowienia. Cieszę się również na spotkanie z Grzegorzem i Beatą z zabiałympłotkiem.pl. Stanąć na ściance nieprzeczytane.pl w takim gronie to radość. Miło było również poznać Mateusza Lemberga, który zaprosił mnie do swojego Domu Węży.
Zadowolony jestem z tego, że na mapie narodowego spotkałem Darię Skibę, autorkę książki „Uwolnij Mnie” oraz bloga Kraina Książką Zwana. Dziękuję za miłą rozmowę oraz autograf.
Wielką radością napawa mnie spotkanie z Panią Izą Michalewicz. Dziękuję za rozmowę na temat świetnych książek Pani autorstwa, za wspólne zdjęcie oraz życzliwe przyjęcie i promienny uśmiech. Pozdrawiam serdecznie i ślę uściski.
Okrążając stadion kilkakrotnie chętnie wracałem do stoiska Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro. I warto było bowiem spotkałem dwie cudowne autorki Jolantę Bartoś i Małgorzatę Urszulę Laskę. Miło było poznać i porozmawiać w sympatycznym gronie.
W mojej pamięci szczególne miejsce będzie miało spotkanie z Piotrem Tymińskim autorem książki „Wołyń. Bez Litości” oraz „Przybysz”. Miło było porozmawiać o prawdziwej historii, którą Autor podzielił się z nami w swojej twórczości.
Podczas grzania miejsca w kolejce do Robina Cooka – idola mojej dziewczyny Tatiany, spotkałem Dorotę Lińską-Złoch, która prowadzi bardzo ciekawy blog Przeczytanki. Teraz dopiero sobie uzmysłowiłem, dlaczego o zdjęcie nie poprosiłem. Faceci!
A na deser takie tango - spotkanie z Panami: Romualdem Lipko i Tomaszem Zeliszewskim, czyli gitarzystą i perkusistą Budki Suflera. Piątego biegu w maratonie po Narodowym dodało mi spotkanie z Piotrem Metzem. Dziękuję za autograf i wspólną fotkę.
To chyba wszystko jeśli chodzi o czwartek i piątek – jeśli o kimś zapomniałem, komuś nie pomachałem to przepraszam nie dojrzałem 😊
To był również dla mnie WIELKI dzień, rzec można Wielki Piątek – po dziesięciomiesięcznej wirtualnej znajomości – nastał ten dzień spotkanie oko w oko z przecudowną, przesympatyczną, przezabawną Kasią Sosnowicz z SieCzyta oraz Kasi przyjaciółką Angeliką. Cóż to było za spotkanie.
Kolejnym emocjonującym i ważnym dla mnie przeżyciem było spotkanie z Agnieszką Kazałą, szefową Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro, które wydaje wiele świetnych książek.
To co działo się w piątkowe popołudnie przerosło Czyt-NIKowe wyobrażenie o tym co mogłoby wydarzyć się w piątkowe popołudnie. Anna Sekielska to kobieta orkiestra. Takim entuzjazmem, zapałem i werwą do życia i działania mogłaby zarazić każdego z nas. Podziwiam i dziękuję za trzy książki – teraz to już mam wszystkie części fenomenalnej serii Na/Faktach. Część już przeczytałem, a następne również wchłonę Od Deski Do Deski. Miło było również poznać Panią Gabrielę Jatkowską, kłaniam się i ślę pozdrowienia. Cieszę się również na spotkanie z Grzegorzem i Beatą z zabiałympłotkiem.pl. Stanąć na ściance nieprzeczytane.pl w takim gronie to radość. Miło było również poznać Mateusza Lemberga, który zaprosił mnie do swojego Domu Węży.
Zadowolony jestem z tego, że na mapie narodowego spotkałem Darię Skibę, autorkę książki „Uwolnij Mnie” oraz bloga Kraina Książką Zwana. Dziękuję za miłą rozmowę oraz autograf.
Wielką radością napawa mnie spotkanie z Panią Izą Michalewicz. Dziękuję za rozmowę na temat świetnych książek Pani autorstwa, za wspólne zdjęcie oraz życzliwe przyjęcie i promienny uśmiech. Pozdrawiam serdecznie i ślę uściski.
Okrążając stadion kilkakrotnie chętnie wracałem do stoiska Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro. I warto było bowiem spotkałem dwie cudowne autorki Jolantę Bartoś i Małgorzatę Urszulę Laskę. Miło było poznać i porozmawiać w sympatycznym gronie.
W mojej pamięci szczególne miejsce będzie miało spotkanie z Piotrem Tymińskim autorem książki „Wołyń. Bez Litości” oraz „Przybysz”. Miło było porozmawiać o prawdziwej historii, którą Autor podzielił się z nami w swojej twórczości.
Podczas grzania miejsca w kolejce do Robina Cooka – idola mojej dziewczyny Tatiany, spotkałem Dorotę Lińską-Złoch, która prowadzi bardzo ciekawy blog Przeczytanki. Teraz dopiero sobie uzmysłowiłem, dlaczego o zdjęcie nie poprosiłem. Faceci!
A na deser takie tango - spotkanie z Panami: Romualdem Lipko i Tomaszem Zeliszewskim, czyli gitarzystą i perkusistą Budki Suflera. Piątego biegu w maratonie po Narodowym dodało mi spotkanie z Piotrem Metzem. Dziękuję za autograf i wspólną fotkę.
To chyba wszystko jeśli chodzi o czwartek i piątek – jeśli o kimś zapomniałem, komuś nie pomachałem to przepraszam nie dojrzałem 😊
czwartek, 17 maja 2018
I o to właśnie chodzi!
Kolejna książka Miry Białkowskiej to dawka
niespożytej energii tryskającej poczuciem humoru. Autorka ujmuje każdego czytelnika
optymistycznym podejściem do życia, którym zaraża każdego z nas. Książka nie
tylko bogata jest w radosne postrzeganie otaczającego nas świata, lecz zawiera
również wątki refleksyjnie, które dla każdego z nas, niezależnie od metryki są
ważnym elementem naszego życia. Dzięki refleksji jesteśmy w stanie dostrzec to
co dobre, lecz również uświadomić sobie, że w życiu jak to w życiu
przytrafiają się również trudne momenty, których doświadczenia budują nasz
charakter. „O Co Ci Chodzi” to lektura przyjemna, tchnąca w nas uśmiech i
radość, lecz także uczy nas pewnego dystansu do życia. Życia, które nie tylko
niesie nam radości, ale i smutki. Najważniejsze jest by móc cieszyć się każdym
dniem. I taka właśnie jest twórczość Miry Białkowskiej – optymistyczna, pełna
wigoru i słonecznych promieni, które rozświecają i ogrzewają każdy dzień. Pani
Mira ujęła mnie nie tylko ciekawą i
życiową treścią płynącą z najnowszej książki, lecz w pamięci wykuły się
fraszki, pełne energii do życia i emanujące radością przez duże R.
Wspomniany optymizm, poczucie humoru, wesołe i pełne energii fraszki to
ważne elementy, które nadają ogromną wartość książce. Dodatkowym walorem, taką
wisienką na torcie, dodającym pełni uroku są ilustracje autorstwa Pani
Agnieszki Kazały, które tchnęły dodatkowego ducha energetycznej dawki
pozytywnego nastawienia. Wizualny wkład w książkę ma również Pani Ania
Skórczyńska, która jest autorka gustownie zilustrowanych nóżek Moniki.
Koniecznie musicie je zobaczyć – są cuuudne! Mira Białkowska przykuwa uwagę
stylem pełnym optymizmu, który zaraża i dodaje sił. „O Co Ci Chodzi” to
książka, którą polecam każdemu z nas, niezależnie od wieku bowiem każdy z nas
znajdzie w niej jakąś cząstkę siebie, cząstkę naładowaną pogodą ducha, podczas
lektury której uśmiech jest gwarantowany od ducha do ucha, gdyż moc energii jak
z pieca bucha.
To co dodatkowo urzeka w historii przedstawionej przez Panią
Mirę to spojrzenie na rzeczywistość z dwóch perspektyw – Moniki, nauczycielki śpiewu oraz studentki Rozalii.
Dzięki temu mamy możliwość spojrzenia na pewne kwestie z dwóch różnych punktów
widzenia, niejako położonych po przeciwnych stronach. Autorka książki
dzieli się z nami swoim usposobieniem, pozytywnym nastawieniem co nie raz
wyzwala w nas salwy śmiechu przepełnionego poczuciem ciągłego aplikowania nam
przez autorkę zastrzyku dowcipu. Styl Pani Miry jest lekki, przyjemny niczym
piórko i nawet czytając tę książkę mam przed oczami obraz Autorki, tworzącej tę
historię z towarzyszącym Jej
ciągłym uśmiechem na twarzy. A uśmiech jak dobrze wiemy to najlepsze lekarstwa
na smutki i bolączki współczesnego świata – jak sama Autorka przyznaje „dowcip
i humor to… sprawdzony sposób, jedyny – na nabzdyczone i kwaśne miny”. Mira
Białkowska po raz wtóry kupuje nas zabawą i poczuciem humoru. Jeśli o to Wam
chodzi, to świetnie trafiliście. Autorka doskonale wie „O co Ci chodzi?”.
Śpiew, muzyka i tańce pobudzą każdego z nas, a treść książki – niczym nuty na
pięciolinii – sprawi, że czas z nią wyśmienicie nam minie. Ta powieść, niczym
barwny motyl, przyciąga wachlarzem emocji. Zatem wejdź w tę przygodę, przecież
o to nam chodzi! Prawda? Prawda! Przeczytałem, poznałem i się uśmiałem – i o to
chodzi!!!
środa, 16 maja 2018
Dopełnienie Czterech Żywiołów Saszy Załuskiej.
„Chciałam też żeby to był ostry kop, kopniak taki
ostry” – Pani Katarzyno „Czerwony Pająk” porusza głębią, powodując, że z każdą
stroną powieści pragniemy zanurzać się w otchłań fabuły, która niczym żywioł
wody zalewa nasze pokłady wyobraźni. Czytając dotychczasowe książki królowej
polskiego kryminału nie sądziłem, że można pójść jeszcze dalej, że można
ofiarować czytelnikowi literacki nokaut. Tak jak ofiara z okładki zatraca się w
toń wody, tak my z każdą stroną zanurzamy się, brniemy w historię, która w
czwartej części Żywiołów Saszy Załuskiej scala wszystkie jej elementy w jedną
całość, dając nam obraz, który zawiera odpowiedzi na kłębiące się w naszych
umysłach pytania. Nie sposób
napisać recenzji tej książki bowiem jakichkolwiek słów bym użył, jakikolwiek
ładunek emocjonalny bym im nadał, jakiekolwiek szaty uczuć bym na nią nałożył i
tak nie oddałbym w najmniejszym stopniu tego, co ta książką
wyprawia z naszą percepcją doświadczania misterium z „Czerwonym Pająkiem”. Jednym
z wielu powodów dla których kocham twórczość Pani Katarzyny to szacunek Autorki
do czytelnika, który wyraża się ogromem zaangażowania w pracę twórczą.
Po raz kolejny research w
powieści jest na wysokim poziomie. Opis nurkowania jest tak realny, że można
odnieść wrażenie, że to właśnie my jesteśmy nurkiem, który odkrywa ciało
ofiary. Jest to wynikiem pieczołowitej pracy Pani
Katarzyny. Wspomniany ogrom pracy połączony z talentem tworzenia kryminalnej
fabuły przeistacza się w powieść, która jest nie tylko książką, lecz jest dawką
poruszającej historii, która niczym pajęcze szczękoczułki oplata nasze emocje
do czerwoności. Ostatnia część tetralogii to owoc trzyletniej pracy Pani
Katarzyny zawarty w ponad ośmiuset stronach wulkanu emocji, którego erupcja
wydobywa na powierzchnię intymność Saszy Załuskiej. Dobitnie pokazuje nam
dramat Matki, która by odzyskać jedyną córkę zrobiłaby i oddałaby wszystko, ba
byłaby nawet gotowa podpisać pakt z diabłem. Gdy córka profilerki zostaje
uprowadzona, Sasza jest w stanie przeciwstawić się wszelki mocom zawartym w
czterech żywiołach. Niczym Usain Bolt łamiący opór powietrza nie oprze się
żadnej metodzie, by móc uratować własną córkę.
Jest w stanie przekopać ziemię
kawałek po kawałeczku by odnaleźć archiwum kompromitujące czołowych
przedstawicieli świata biznesu i polityki, które dla Załuskiej jest kartą
przetargową w odzyskaniu Karoliny. Jest w stanie wejść w ogień, by móc ocalić
swoje jedyne dziecko. I wreszcie nie podda się największej fali wody, by
odzyskać porwaną córkę. Katarzyna Bonda
pokazuje twarz Saszy Załuskiej, bezkompromisowej i walecznej Matki i Kobiety,
która nie cofnie się przed niczym i pomimo swych słabości, które w tej części
tetralogii widać najbardziej jest silna i twarda. „Czerwony Pająk” jest
dopełnieniem historii o Saszy Załuskiej, która tym razem w najważniejszej walce
swojego życia musi stawić czoła swoim słabościom oraz wszelkim przeciwnościom
losu. Do pokonania ma wiele, do stracenia
najwięcej, a z każdym krokiem odsłania przed nami kolejną mroczną kartę tajemnicy z własnej przeszłości.
„Czerwony Pająk” Katarzyny Bondy jest idealnym, dopracowanym pod każdym
najdrobniejszym szczegółem dopełnieniem czterech części, z których każda ma
swój wyjątkowy i niepowtarzalny klimat.
Natomiast dopiero połączenie tych
wszystkich żywiołów zazębia historię w jedną kompatybilną całość, tworząc dwa
tysiące dziewięćset siedemdziesiąt stron arcydzieła na miarę globalną i
ponadczasową, potwierdzając tym samy zasadność tytułowania Katarzyny Bondy
królową polskiego kryminału. Ostatnia część tetralogii, jest również książką,
którą z wielką trudnością i smutkiem odkłada się na półkę bowiem wszystko ma
swój koniec, lecz wierzę, że ten koniec jest początkiem czegoś nowego… Ale
spokojnie Pani Katarzyno. Proszę odpoczywać, relaksować się. Kto kocha ten
poczeka. Ja poczekam, teraz jest czas dla Pani – tak, to czas na oklaski i
słowa uznania. A wiem, że od 23 maja (dnia oficjalnej premiery) będą one do
Pani napływać wartkim nurtem.
P.S. 1. Pani definicja Anioła powaliła mnie na
kolana.
P.S. 2. Moje ukłony za przywołanie muzycznej
twórczości Edyty Bartosiewicz.
P.S. 3. Serdecznie dziękuję za możliwość
przedpremierowego przeczytania „Czerwonego Pająka”.
piątek, 11 maja 2018
Lesko – polskie Twin Peaks.
Okładka debiutanckiej powieści kryminalnej Pawła
Ślusarczyka przykuwa uwagę w każdym calu. Tak samo jest z treścią „Mrocznej
Tajemnicy Bieszczad”. Powieści tej nie można zakwalifikować tylko i wyłącznie
do gatunku kryminalnego. Dzieje się tak między innymi dlatego, że autor serwuje
nam pikantne wątki erotyczne okraszone nutką humoru. Na pewno każdy miłośnik
kryminału, erotyku i dobrego humoru znajdzie w tej historii jakąś cząstkę
siebie. Powieść to ciekawie utkana fabuła, wyraziste postacie, a to wszystko w
tle historii w którą chcemy brnąć. Lesko w którym dzieje się akcja książki,
dotychczas kojarzyło mi się z latami młodości, gdy byłem w tym urokliwym
mieście na wakacjach. Dziś dzięki autorowi przywodzi na myśl powieść, którą
warto przeczytać, a sprzyjający temu okres wakacyjny podkręci atmosferę
świetnej lektury. Książka bogata jest w wiele intrygujących wątków, których
mianownikiem wspólnym jest tajemnicze morderstwo młodej Diany Borek.
Autor umiejętnie komponuje fabułę, trzymając
nas w napięciu oczekiwania na rozwiązanie zagadki zbrodni. Wszelkie tropy
jakimi podążamy na każdej ze stron mogą wskazywać na kilku sprawców zbrodni. Nie
ma tutaj prędkiej i jednoznacznej odpowiedzi na pytanie – kto zabił? Chęć
poznania personaliów mordercy pchnie nas do przewracania kolejnych stron. Autor
umiejętnie osadził tło powieści w klimacie górskim. Czuć tu nie tylko powiem
halnego, lecz również zauważalna jest gwara Bieszczad, której jesteśmy
świadkami chociażby przy okazji przesłuchania Jarosława Boguckiego. Paweł
Ślusarczyk wykazał się umiejętnością budowania nastroju kompozycji powieści,
dodając do niej nie tylko wątki kryminalne, lecz przemyślane i budzące zmysły
opisy erotyczne.
Taka pikanteria na pewno dodaje uroku powieści, podsyca
czytelnicze doznania, powodując, że nie puścimy tej książki nie tylko do
ostatniej strony, lecz również do ostatniego tchu. Takie połączenie świetnie
się sprawdza i jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Jest również dowodem na to,
że autor jest w stanie odnaleźć się w kilku gatunkach nie szufladkując się
tylko i wyłącznie w jednych ramach literackich. Autor miał ciekawy pomysł na
wciągającą powieść i go obronił. Książka fascynuje zawiłością intrygi,
specyficznym klimatem akcji, która jest efektem nieszablonowego podejścia twórcy
do komponowania fabuły. Książka budzi wiele emocji, a jej niepowtarzalny klimat
elektryzuje trzymając nas w napięciu, któremu nie chcemy stawiać oporu, lecz
zamierzamy brnąć natężając swoją ciekawość do rozwikłania zagadki „Mrocznej
Tajemnicy Bieszczad”. Pan Paweł bez wątpienia wykazał się umiejętnością
pisania, tworzenia ciekawych historii, które warto poznać, przeżyć i
niejednokrotnie powracać we wspomnieniach świetnej, wartościowej i wciągającej
lektury, podczas której, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Lesko jawi się nam
jako miasteczko Twin Peaks. Amerykanie mają swojego Marka Frosta i Davida
Lyncha, a my mamy to wszystko w jednej osobie Pawła Ślusarczyka. „Mroczna Tajemnica Bieszczad” to debiut literacki autora. Na tyle udany,
że nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że z niecierpliwością i wypiekami na
twarzy czekam na kolejną powieść. I jestem pewien, że nie jestem odosobniony w
tej opinii i wyczekiwaniu. Tak już na zakończenie serdecznie dziękuję Pawłowi
Ślusarczykowi za świetną książkę wraz z dedykacją. Zapewniam, że zapach bieszczadzkich zagadek towarzyszył mi przez cały
czas czytania i jest ze mną nadal na myśl o wspomnieniach wyjątkowej przygody z
książką.
czwartek, 10 maja 2018
Prawda skrywana latami, czyli w poszukiwaniu własnej tożsamości.


Jednak z drugiej
strony brak we mnie takiej wewnętrznej zgody, przyzwolenia na to, by osoba,
która postąpiła źle, umoralniała innych w tym samym postępowaniu. Jakim prawem
matka oddająca swoje dziecko wskazuje innym jak mają postępować? Być może
legitymuję ją do tego doświadczenie własnego bólu wynikającego z oddania
syna na wychowanie innym. Pani Joanna stawia nas przez kilkoma ważnymi
pytaniami, na które nie sposób znaleźć jednoznaczne odpowiedzi. Czy aby na
pewno posługa wobec kościoła jest ważniejsza od miłości rodzicielskiej? Pytania
mnożą się, a odpowiedzi brak. Mało kto może wiedzieć co przez te wszystkie lata
czuła Matka Judyta? Nie wiemy czy oddanie syna w ręce innej rodziny było tylko
i wyłącznie decyzją zakonnicy, czy też narzuceniem władz kościelnych? Co przez
te lata mogła czuć, czy miłość, której nie mogła ofiarować synowi, chciała
przelać na uczucie wobec dzieci, którymi się opiekowała? Historia przedstawiona
przez Joannę Jax pokazuje dramat nie tylko zakonnicy, lecz również syna, który
po wielu wielu latach dowiaduje się prawdy skrywanej latami, a w poszukiwaniu
własnej tożsamości napotyka na brak empatii ze strony osób, które powinny być
wzorem miłości wobec bliźniego. A to wszystko w imię tajemnicy i dobrego
wizerunku kościoła. Słowa uznania jak i podziękowania kieruję w stronę autorki
powieści. Pani Joanno serdeczne dzięki za ukazanie światu historii, która budzi
wiele kontrowersji i choć podejmuję tematy niewiarygodne i ciężkie życiowo jest
ona dla nas ważna. „Syn Zakonnicy” to książka o mocnym
ładunku emocjonalnym, lecz pisana lekkim, przyjemnym językiem. Książka skłania
do wielu rozważań – jak postąpilibyśmy na miejscu Seweryna Rosiaka czy również
mielibyśmy w sobie tyle chęci i niezłomności w dociekaniu prawdy o swoim
pochodzeniu? Warto sięgnąć po kolejną książkę autorstwa Joanny Jax, ponieważ
mamy gwarancję poznania wyjątkowej historii do której nie raz będziemy wracać
myślami - ile jeszcze takich historii skrywają klasztorne mury?
Subskrybuj:
Posty (Atom)